19.03.2013

"To late"

Cześć wszystkim :)

Wiem, że nikt nie czyta tego bloga,bo tu nie ma yaoi ale chciałabym to dodać :)
Opowiadanie napisane już jakiś czas temu na pewien konkurs. Mam nadzieje, że się spodoba, ponieważ jest to dla mnie ważne :3
~Hira

_______________________________________________________________

Song~

,,To Late"




       Poczuła to piękne ciepło, które towarzyszy jej każdego dnia. Uśmiechnęła 
się i otworzyła oczy:
-Dzień dobry - szepnęła, patrząc w witające ją brązowe tęczówki swojego mężczyzny.
Uśmiechnął się, kładąc dłoń na jej policzku:
-Dzień dobry - ucałował jej czoło.
          Miłość. Nigdy nie myślała, że kiedyś pozna prawdziwe znaczenie tego słowa. Odkąd 
go poznała nie potrafiła przestać o nim myśleć. Kochała go nad życie.
Jednak czasami było naprawdę ciężko, ponieważ cierpi on na bardzo rzadką chorobę mózgu. Jego umysł podsuwa mu fałszywe obrazy i informacje, które od razu bierze sobie do serca. Na szczęście trwa to tylko chwilę, a później wszystko wraca do normy.
          -Jak się spało ?
-Oj - zaśmiała się, klepiąc go lekko w klatkę piersiową - Zawsze rano mnie 
o to pytasz - chichotała.
-I będę cie pytać do końca życia, więc ? - uniósł brew.
-Hmm...-udawała, że myśli - No wiesz...tak sobie - stwierdziła i szybko wyskoczyła 
z łóżka.
-Ty! -krzyknął rozbawiony, pędząc za nią.
Gdy chciała otworzyć drzwi, by uciec z ich wspólnej sypialni, on objął 
ją od tyłu, zaciskając ręce na jej talii. Próbowała się wyrwać, ale był zbyt silny:
-Kim Jonghyun! - krzyczała, śmiejąc się.
Kim podniósł ją, położył z powrotem na łóżku i zawisł na nią:
-Jak ci się spało? - zapytał ponownie.
Patrzyła na niego, a on na nią tym swoim głębokim, a zarazem drapieżnym spojrzeniem.
Uśmiechnęła się promiennie:
-Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie, na ślubie twojej siostry ? Wpadłeś 
na mnie i wylądowaliśmy w takiej pozycji, w jakiej jesteśmy teraz.
Nie potrafił się powstrzymać. Wpił się w jej usta, składając na jej ustach namiętny pocałunek:
-Zakochałem się wtedy w tobie od pierwszego wejrzenia.

          Siedział przy kuchennym stole z kubkiem gorącej kawy w dłoniach, obserwując krzątającą się przy blacie swoją kobietę. Uśmiechnął się. Patrząc na nią czuł niezidentyfikowane uczucie w środku tak, jak każdego dnia. Mógł na nią patrzeć bez przerwy. Było to przyjemne.
Dziewczyna nagle odwróciła się i pięknie uśmiechnęła:
-Zaraz wracam - odparła i ruszyła w stronę łazienki.
Patrzył jak odchodzi, jakby to był ostatni raz gdy ją widzi. Gdy zniknęła 
z zasięgu jego wzroku, skupił go na kubku, który trzymał w dłoniach. Zamknął oczy 
i rozluźnił się. Widział ją. 
W swojej głowie. Uśmiechniętą.
Uśmiechną się do siebie, ale po chwili uśmiech zniknął z jego twarzy, widząc z nią innego mężczyznę. Chwycił jej dłoń, a ona przybliżyła 
się do niego i...
Otworzył oczy. Siedział w bezruchu, cały drżąc. Rozejrzał się po kuchni 
i skupił wzrok na nożu leżącym na blacie kuchennej szafki. Wstał z krzesła 
i podszedł do niego. Powoli wziął go i zacisnął dłoń na jego rączce, przyglądając się ostrzu.
          Patrzyła w lustro, wycierając dłonie ręcznikiem. Po chwili oparła 
się o umywalkę, dokładniej przyglądając się swojemu odbiciu:
-Jak to możliwe, że wybrał akurat ciebie spośród wszystkich kobiet 
na świecie ? - zapytała siebie.
Wystawiła dłoń przed twarz. Uśmiechnęła się, patrząc na obrączkę na palcu.
-Jestem taka szczęśliwa - westchnęła, opuszczając dłoń. Ostatni raz spojrzała w lustro i wyszła.
Zatrzymała się przed schodami prowadzącymi w dół, widząc na parterze przed schodami Jonghyun'a.
-Jonghyun...- zaczęła schodzić po schodach, lecz gdy on podniósł 
na nią wzrok nie dokończyła i zatrzymała się w połowie. 
Od razu poznała jego spojrzenie. Były pełne wściekłości, smutku i bólu.
-Jonghyun ? - zeszła o jeden stopień niżej i dzieliło ich teraz już tylko cztery 
stopnie. - Co się... - przerwała, zauważając jak Kim wyjmuje zza siebie dłoń 
z nożem. Ogarnął ją strach i przerażenie. - Jonghyun ?-wyszeptała, opadając na schody. - Co ty robisz ?
-Zabiję cię...- Zaczął, unosząc nad głowę dłoń z ostrzem. - Zabije, słyszysz ?!-wycelował w nią, ale nim zdążył zrobić zamach, dziewczyna wspięła się po schodach na piętro, uciekając.
Jonghyun nie tracąc czasu pośpiesznie ruszył za nią.
          Znów. Znów się tak zachowywał. Znów sobie coś wyobraził. Tym razem to coś naprawdę poważnego. Biegł za nią z nożem.
-Jonghyun - odwrócił się do niego, unosząc dłonie jakby chciał go odepchnąć. - Jonghyun, uspokój się. Wszystko będzie dobrze.
-Zdzira! - syknął przez zaciśnięte zęby, idąc w jej stronę powolnym krokiem. - Wiedziałem, że tobie nie powinno się ufać...Robiłem dla ciebie wszystko, rozumiesz? Wszystko! 
A ty ?-ściszył ton. - Przy pierwszej lepszej okazji poleciałaś na innego!
-To niemożliwe. Przecież ciebie kocham! - krzyknęła, a jej oczy zaszły łzami. - Ciebie i tylko ciebie. - mówiła coraz ciszej. - Nikogo innego.
-Kłamca! - krzyknął, popychając ją. 
Dziewczyna przewróciła się na podłogę. Postanowiła się gdzieś skryć do czasu gdy mu przejdzie. Nie chciała się z nim kłócić, a to co mówił było straszne.
Podniosła się szybko, chwyciła klamkę drzwi łazienki, które były zaraz obok, otwierając je. Gdy już miała za nimi zniknąć, poczuła ostry ból w lewym nadgarstku. Padła na podłogę, odwracając się szybko na plecy. Wiedziała, że krwawi, ale to było teraz mało ważne. Widząc na korytarzu Jonghyun'a, z przerażoną miną i zakrwawionym nożem w dłoni, kopnęła drzwi, zatrzaskując je.
Patrzył przerażony na nóż, gdy całą świadomość wróciła. Upuścił nóż na podłogę i podbiegł do drzwi łazienki.
-Nicole ! - zaczął szarpać klamką, ale drzwi nie otworzyły się. - Nicole otwórz!
-Odejdź! - krzyknęła z bólem w głosie. - Zostaw mnie!
-Nicole proszę. Otwórz. Przepraszam. Ja...
-Odejdź - głos dziewczyny był strasznie cichy. Była bardzo słaba.
Jonghyun odsunął się od drzwi i zaczął w nie kopać chcąc wyważyć. Kapnął raz, drugi, trzeci aż zamek w końcu puścił. Drzwi otworzyły się na oścież, a on zobaczył ją w kącie całą we krwi. Szybko do niej podbiegł i uklęknął.
-Nicole przepraszam - szeptał, a po jego policzkach zaczęły spływać łzy.
Wziął jej rękę w dłoń, szarpnął wiszący obok ręcznik i silnie związał za raną.
-Jonghyun wiesz, że Cię Kocham? - uśmiechnęła się delikatnie.
-Wszystko będzie dobrze-wyjął drżącymi dłońmi telefon z kieszeni.
-Nie dzwoń. Nie trzeba. - Zatrzymała go, chwytając jego dłoń.-Już za późno.
-Co? - wyszeptał. - O czym ty mówisz?
Sulli tylko uśmiechnęła się po czym przybliżyła do niego i pocałowała go.
-Kocham Cię Jonghyun. - przytuliła się do niego, a on to natychmiast 
odwzajemnił. - Kocham...- szepnęła cicho i jej głos zniknął.
-Nicole ? - odsunął ją od siebie i ujął jej twarz w dłonie. Jej oczy był zamknięte, a twarz 
pobladła. -Nicole.-Potrząsnął nią, ale ona nie zareagowała. - Nicole ! - krzyknął, ale znów nic. 
Położył głowę na jej piersi, mocząc jej zakrwawioną koszulkę łzami. 
Tak bardzo ją kochał, tak bardzo chciał z nią spędzić całe życie. Zabił ją. On sam.
Podniósł wzrok i spojrzał w stronę drzwi, na nóż leżący na korytarzu. Wstał, podszedł do niego 
i podniósł po czym znów wrócił do swojej ukochanej. Oparł się o ścianę, wciągając ją na siebie 
i mocno objął jedną ręką. Drugą, wraz z nożem, przyłożył do swojej prawej piersi.
-Kocham Cię Nicole. - Szepnął jej do ucha i silnie pchnął ostre narzędzie do skóry.
Po jego policzku spłynęła ostatnia łza i zniknął...
...Razem z nią.