17.02.2013

"Duch Lasu"~~Rozdział 1



"Duch Lasu"


~~Rozdział 1


     Podjechali samochodem pod ich nowy dom. Wyjrzeli przez prawe okno pojazdu podziwiając jego wygląd. Nie wielki, drewniany domek na dwa piętra, za którym ciągnął się las.

Młodszy chłopak, który siedział obok kierowcy wyszedł na zewnątrz, zamknął drzwi samochodu starszego brata i z wielkim bananem na ustach patrzył na domek i okolicę.
-Hyung!  -młodszy zawołał swojego brata na co ten wyszedł z samochodu i oparł się o dach samochodu. - Zobacz jak tu pięknie! - nie potrafił przestać się uśmiechać i podskakiwać z radości. - Będziemy tu mieszkać!  - pisnął i po wbiegnięciu na werandę domku wbiegł do środka.

Uśmiechnął się szczęśliwie na widok swojego młodszego braciszka. Ostatni raz był tak szczęśliwy przed śmiercią ich matki, która zginęła dwa miesiące temu w wypadku samochodowym. Młody cierpiał najbardziej iż był z nią związany najbardziej. Ojca starszy nie pamiętał, a młodszy nie poznał. Matka powiedziała im, że zostawił ich dla innej kobiety po narodzinach Taemin'a. Może dlatego tak się przywiązał do rodzicielki.
Zostali sami. Ich matka nie miała bliskiej rodziny, do której mogliby się zwrócić o pomoc. Minho, jako już pełnoletni, musiał zaopiekować się młodszym bratem.

Minho nie pracował ponieważ dla Taemin'a rzucił szkołę  więc nie miał żadnego wykształcenia. Jednak ich matka za życia była na tyle znaną skrzypaczką, że zarabiała dość dużą ilość pieniędzy. Ich większość przekazana była na studia Minho, które teraz wykorzystali na zakup drewnianego domku w środku dziczy.
Ten był najtańszy, więc musieli wybrać ten, by jeszcze coś zostało na jedzenie, wodę i prąd.

-Hyung! Hyung! Chodź zobacz! - młody krzyczał z balkonu na drugim piętrze, wymachując dłońmi.
-Dobrze dobrze. Już idę. - odepchnął się dłońmi od samochodu i podszedł do bagażnika.-Uważaj, nie wypadnij!
-Dobrze, hyung - uśmiechnął się i znowu zniknął we wnętrzu budynku.

Minho wyjął z bagażnika dwie wielkie walizki, zamknął bagażnik i z torbami ruszył do środka.

Postawił je obok kanapy i rozejrzał się po pomieszczeniu. Zaraz po wejściu do domku znajduję się w salonie, a także na przeciwko wejścia znajdują się drewniane schody na prowadzące na górę.
Salon był całkiem przytulny: kominek, w którym jak na razie nie palił się ogień, stary telewizor, szafa, dwa fotele, stolik a kanapa pokryta starymi, ręcznie robionymi kocami.
Po jego prawej stronie, kilka metrów dalej, znajdowało się wejście do kuchni. Już miał tam pójść gdy znowu usłyszał wołanie z góry:
-Minho-hyung! Chodź w końcu! Chcę ci coś pokazać!
-Już idę!

Wszedł po schodach zatrzymując się w krótkim korytarzy z trzema parami drzwi. Jedna znajdowały się po lewej stronie, drugie na przeciwko, a trzecie po prawej stronie, z których wychylała się uśmiechnięta twarzyczka trzynastoletniego Taemin'ka.
-Szybko.-rzucił i zniknął w pomieszczeniu.

Minho ruszył w jego kierunku aż stanął w drzwiach do małego pokoju z jednoosobowym łóżkiem, biurkiem  z małą lampką i szafą. Na drewnianej podłodze znajdował się okrągły, brązowy, puszysty dywan niczym sierść niedźwiedzia.

Skupił wzrok na chłopcu, który stał przy oknie, muskając szybę palcami:
-Minho-hyung...zobacz jaki piękny widok. - szepnął, nie odwracając się do brata.

Starszy podszedł do okna otwierając szerzej oczy i wstrzymując dech w piersi.
Za oknem w dół była wielka przepaść. Znajdował się tam las przez który przepływała rzeka aż do dalekich, wznoszących się gór. Nie które miejsca były przykryte przez puchy chmur.
Cały widok wyglądał jak obrazek, tak nierealny, namalowany najżywszymi kolorami.
Spojrzał w niebo. Było bezchmurne, na którym świeciło słońce. To było dziwne, bo z drugiej strony było zachmurzone bez jakiegokolwiek promienia słońca. Jakby zupełnie dwa różne światy.

-To będzie mój pokój, dobrze Hyung? - spojrzał w górę na o wiele wyższego brata.
-Dobrze, Minnee - uśmiechnął się, gładząc go po brązowych włosach.
-Dziękuję - przytulił się się do niego, obejmując w pasie.

Minho pochylił się i ucałował brata w czubek głowy po czym mocniej do siebie przytulił.
To był cel jego życia...by Tae był szczęśliwy.


***

    Siedział na swoim nowym puszystym dywanie rozpakowując walizkę. Minho w tym czasie przygotowywał kolację, więc siedział sam przy otwartym oknie. Cały czas wsłuchany w szum płynącej niżej rzeki, a także szelest drzew. Co jakiś czas gdzieś wgłąb całego leśnego świata wycie wilków.

Podniósł się powoli z ziemi i podszedł do okna. Oparł się o parapet i zajrzał w niego. W las. Miał dziwne wrażenie, że ten las żyje. Tajemniczy, magiczny.

-Taemin? - w drzwiach pojawiła się sylwetka Minho. - Chodź na kolację na dół.
-Dobrze, Hyung. - uśmiechnął się do niego. - Już schodzę.

Gdy usłyszał jak starszy schodzi po schodach odwrócił się z powrotem do okna.
Spojrzał w górę na rozgwieżdżone niebo. Wyglądało przepięknie. Nigdy nie widział czegoś podobnego.

-Mamo....dziękuję - uśmiechnął się, a do jego oczu napłynęły łzy. - Kocham Cię.


***


    Wsunął się pod kołdrę, a Minho usiadł przy nim na łóżku.
-I co? Podoba Ci się tu? - zapytał straszy, głaszcząc go po ramieniu.
-Żartujesz?! Tu jest cudownie! - podniósł się i przytulił do Minho. - Mama była by z Ciebie dumna.

W oczach starszego nazbierały się łzy, a on mocniej przytulił do siebie drobne ciałko brata.
-Kocham Cię Taemin.
-Ja Ciebie też, Hyung.

Taemin odsunął się od Choi, uśmiechając. W końcu wygodnie ułożył się na poduszce.
-Dobranoc, hyung.
-Dobranoc - pochylił się i pocałował go w czoło.

Wstał, podszedł do drzwi i po ostatnim zerknięciu na Lee zgasił światło i wyszedł.


C.D.N.