Znowu ja. ;3
Na blogu beststory piszę opowiadanie ,,Black&White", które nie jest czytane przez wiele osób jednak jeśli ktoś jest zainteresowany to zaczęłam pisać je na nowo w lepszej jakości i pisane będzie tutaj pod nazwą ,,Zakazany Owoc". Dla osób ciekawych tej historii dodaję na razie bardzo krótki prolog i mam nadzieje, że po jego przeczytaniu będziecie wracać i czekać na rozdział 1.
~Hira
_______________________________________________________________
,,Zakazany owoc"
~~Prolog
Znaleźli go. W końcu. Spodziewał się tego. To było do przewidzenia.
Stał naprzeciwko nich, uśmiechając się dominująco, trzymając dłonie w kieszeni i czując się całkiem na luzie.
Gdy chciał otworzyć usta, by coś powiedzieć, najwyższy ze wszystkich i chyba "przywódca" machnął raz, a porządnie ręką, a mężczyzna padł na ziemię. Nie mieli zamiaru odejść. Nie żałowali kolejnych uderzeń. Kopali go w brzuch, w plecy i gdzie tylko się da.
Nie bronił się, bo wiedział, że i tak nie ma szans. Było ich za dużo i choć ból przeszywał jego ciało, on się śmiał. Śmiał się na cały głos do czasu gdy mężczyźni uciszyli go uderzając go w głowę szklaną butelką z piwa.
Wiedzieli, że to już koniec. Nie ruszał się.Wszyscy razem go podnieśli i wrzucili do krzaków za jedną ławką z parku miejskim, w którym się znajdowali.
Usłyszeli kroki, więc szybko uciekli zostawiając go zdanego jedynie na śmierć...
Hay :3 Tu Hira.
Postanowiłam założyć nowy blog, który jest odzwierciedleniem forever-hira.blog4u.pl, który za jakiś czas zostanie usunięty. Ty nie będzie żadnego yaoi ani Shinee. Tu będzie to, co mam w głowie i to, czego nie dodaje na beststory.blog4u.pl.
Mam nadzieje, że będziecie wpadać, czytać i komentować co jest wynagrodzeniem dla mojej pracy i bardzo wam wszystkim za to dziękuję. Kocham was za to, bo to jedyna rzecz, która mnie uszczęśliwia.
Chciałabym dać w wasze łapki opowiadanie, które jakiś czas temu oddałam na konkurs. Oczywiście nie wygrałam w nim, ale liczą się dobre chęci, nie ?
Mam nadzieje, że się wam spodoba.
________________________________________________________
,,Książe z Bajki"
Usiadłam na ławce, kładąc na kolana szkicownik i ołówek. Nabrałam nosem świeżego, jesiennego powietrza po czym wypuściłam go ustami. Pochyliłam się lekko do przodu, podpierając dłońmi o ławkę i rozejrzałam się dookoła. Dzień był wspaniały. Początek jesieni, a temperatura była jeszcze całkiem wysoka co pozwalało przyjemnie spędzać czas poza domem, a trawniki i uliczki pokryte dywanem kolorowych liści tworzyły cudowną atmosferę.
Skupiłam wzrok na witającej się parze. Młoda dziewczyna zakryła dłońmi usta, gdy przystojny mężczyzna, który stał przed nią, wyciągnął zza pleców bukiet pięknych, czerwonych róż. Uśmiechnęłam się, gdy szczęśliwa,
a jednocześnie zaskoczona, zabrała bukiet i złożyła na jego policzku motyli pocałunek. Coś jeszcze do siebie powiedzieli, uśmiechnęli się do siebie
i odeszli.
Ciężko wzdychając, opadając na drewniane oparcie. Mam już dziewiętnaście lat, a jeszcze nigdy nie miałam chłopaka.
Odchyliłam głowę do tyłu, spojrzałam na błękitne niebo i zaczęłam się zastanawiać jakby wyglądał mój książę z bajki.
Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej, kładąc swoje baleriny w kwiatki na ławce i oparłam szkicownik o uda.
Jaki by on był?
Śnieżnobiały uśmiech, który by mnie rozgrzewał i odpędzał smutek. Silny,
by brał mnie w ramiona i już nigdy nie puszczał. Bym mogła być jak najbliżej niego. Bym czuła się kochana i ta jedyna. Namiętny. Tak, namiętny,
by zabierał mnie na romantyczne kolacje przy świecach, a później kochalibyśmy
się całą noc. Musiałby być także zabawny, by rozweselał
i rozśmieszał mnie gdy będę smutna, ale także troskliwy
i opiekuńczy, by opiekował się mną gdy zachoruję. By był przy mnie cały czas.
-Czy tak dużo wymagam ?- jęknęłam zawiedziona.- Eh...To w ogóle nie możliwe,
by taki ktoś w ogólne istniał.-pokręciłam głową i zabrałam się do rysowania.
Na kartce pojawiły się pierwsze linie ołówka. Rysowałam naprawdę szybko tak, jakby był tu gdzieś obok. Jakbym naprawdę go widziała.
Wyraźne rysy twarzy, a szczególnie linii szczęki, pełne usta, które całowały by mnie namiętnie i ten szczery uśmiech, ale także te dwie małe szparki z kurzymi łapkami w kąciku oka. Dłuższe włosy tak do...linii szczęki? Tak. Tak by było świetnie.
Roztarłam jeszcze palcem ołówek w niektórych miejscach, by nadać cieni
i odsunęłam od siebie zeszyt, by spojrzeć na moje dzieło. Cholernie przystojny
tak, jak chciałam. Każda dziewczyna by mi zazdrościła, ale on kochał by tylko mnie.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam zeszyt do piersi. Tak bardzo bym chciała
by on naprawdę tu był i obejmował mnie.
Ostatni raz spojrzałam na rysunek i zamknęłam zeszyt. Schowałam ołówek
do kieszeni i wstałam. Gdy chciałam zrobić pierwszy krok w kierunku mojego mieszkania zderzyłam się z kimś, a mój zeszyt wylądował na brudnej ziemi. Pisnęłam i szybko się po niego schyliłam. Cały chodnik był mokry, bo w nocy padał deszcz.
-Bardzo panią przepraszam- usłyszałam zmartwiony męski głos, jednak
nie podniosła na niego wzroku. Musiałam jak najszybciej wytrzeć zeszyt, więc naciągnęłam rękaw bluzy na dłoń i szybko starłam krople wody i kawałki liści.
-Nic się nie stało - uśmiechnięta postanowiłam w końcu spojrzeć mu w twarz, ale gdy to zrobiłam uśmiech z mojej twarzy zniknął, a szkicownik znów wylądował na chodniku. Mężczyzna szybko po niego sięgnął i podniósł. Przetarł go dłonią
i wyciągną w moją stronę.
-Proszę bardzo - uśmiechnął się, a ja znieruchomiałam.
Ta twarz, te usta, te oczy, ten uśmiech...Dokładnie taki sam jak sobie go wyobraziłam
i narysowałam. Nie możliwe!
-Jeszcze raz bardzo przepraszam. Ja naprawdę nie chciałem - znów się uśmiechną,
a mnie zacisnęło w żołądku.-Dopiero się wprowadziłem i czuję
się trochę zdezorientowany - podrapał się w czubek głowy- Nikogo tu
nie znam - rozejrzał się dookoła jakby kogoś szukał, ale szybko znów skupił
się na mnie.
Chciałam coś powiedzieć ale nie umiałam. Jego wzrok mnie strasznie onieśmielił. Był przystojny. Tak bardzo. Za bardzo.
-Ja...dziękuję - szepnęłam cicho, zabierając od niego zeszyt.
-Powinienem bardziej uważać. Jestem trochę niezdarny - uśmiechnął
się kolejny raz, a teraz jego oczy przypominały dwa pół
księżyce. Kochane.- Ale jak już tam wpadliśmy na siebie to może....wybrałabyś
się ze mną na kawę ? Jeśli oczywiście masz czas. Jeśli nie, to zrozumiem.
-Nie mam - zaśmiałam się - Mogę iść. Chętnie.
-Naprawdę ? Dziękuję. Oczywiście ja stawiam - powiedział szybko, a ja
nie mogłam powstrzymać śmiechu. Był taki wesoły - A tak ogólnie to...- podał mi dłoń - ...Onew jestem.
Uśmiechnęłam się i podałam mu dłoń.
-Rose, a tak po za tym to mówisz, że dopiero się wprowadziłeś, więc wiesz
w ogóle gdzie jest jakaś kawiarnia?
Zmarszczył brwi po czym zrobił duże oczy. Zatkało go.
-Rozumiem, więc chodź. Przytulna kawiarnia jest zaraz obok na rogu.
Uśmiechnął się i ruszyliśmy powoli w tamtym kierunku, zaczynając rozmowę.
Wiecie co...coś mi się wydaje, że teraz właśnie zaczęła się moja miłosna historia. Ja
i mój książę z bajki. Trzymajcie kciuki.